Kropla w Oceanie

Wśród źdźbeł falujących, pośrodku polany,
Wśród ptaków świergotu, w dniu ciepłym, słonecznym,
W ciszy siedział jogin, na biało ubrany
Kontemplując wnętrze w spokoju odwiecznym.

Oczy miał zamknięte, z twarzy błogość biła,
Spokój kontrastował z tym ruchliwym światem
Jego postać jakby aura otoczyła,
Tkwił na tej polanie jakby sam był kwiatem.

Czasem przyszła sarna, czasem lis doskoczył
A w dębów koronach śpiewały mu zięby,
I niejedną pszczołę sobą zauroczył,
Niejeden motyl przysiadł lecąc tamtędy.

Bo na tej polanie wybiła godzina
Że pogoń ustała i zamarł wszelki ruch
Strumień Boskiej Łaski spłynął na jogina
I z Najwyższym Duchem zjednał się jego Duch.

Przez całe eony śnił sny kolorowe
Szukając we wszystkim tego, co zagubił
W jednej chwili znalazł szczęście wyjątkowe,
I ze snów eonów w końcu się wybudził.

Znalazł czego szukał w każdym swym oddechu,
Za czym w sennych tęsknił życiach swych spełnionych
W narodzinach, śmierciach, w płaczu i we śmiechu,
W historiach żywota swego nieskończonych.

I siedział bez słowa w spełnieniu błogości
Bez snów, bez granic, bez radości i smutku,
Bez pragnień i w spokoju nieskończoności
Wolny od kajdanów przyczyny i skutku.

Ustały pragnienia, ustały dążenia,
Wreszcie złożył głowę na łonie Wieczności,
Mała kropla wpadła w Ocean Istnienia,
Wiecznej Świadomości Najwyższej Błogości.

Tagi: