O lesie, ciemny i spokojny, szukając natchnienia
Przyszedłem do ciebie, gdy słońce już zaszło.
Gdzie schowałeś źródło tęsknoty westchnienia,
Gdzie skradłeś Księżyca delikatne światło?…
Noc ciemna i mokra, otuliła mgłą las.
Na twarz lecą krople, ciepłe i drobne jak łzy,
Deszcz w ciemności kropi już przez dłuższy czas –
Czy mój Księżyc schował się za chmurą, bo jest na mnie zły?…
Las ucichł, śpią dzienne ptaki – ustał już ich śpiew
Wilgotne powietrze zapach sosen przesyca.
W ciszy drobne krople spadają na liście drzew:
Czy to zazdrosne drzewa skryły piękne światło mojego Księżyca?…
Wdech i wydech napełnia mnie spokojem,
W ciemnej ciszy znikam cały, odarty z nazw i słów…
Lecz jednak zasnąć nie mogę i wśród lasu stoję
Tęskniąc za słodkim Księżycem, którego zabrał nów…
